Zespół Szkół nr 11, Gimnazjum nr 9 w Jastrzębiu-Zdroju. Projekt "Zapomniany bohater" zrealizowany metodą WebQuestu w 2006 roku.


image001.jpg



Tak płaci Polska!

Henryk Sławik, Ślązak, w czasie II wojny światowej jako przedstawiciel Rządu Rzeczypospolitej Polski na Wychodźstwie otoczył na Węgrzech wzorową opieką dziesiątki tysięcy polskich uchodźców. Nie opuścił ich również po zajęciu w marcu 1944 roku Węgier przez Niemców, choć otrzymał szwajcarskie wizy dla siebie, żony i córki i był namawiany do wyjazdu. Ten wielkiej miary moralnej Człowiek uratował życie - według Yad Vashem - ponad pięciu tysiącom polskich Żydów, stając się jednym z największych "Sprawiedliwych wśród Narodów Świata". Nie zawahał się też oddać swego życia za węgierskiego przyjaciela i urzędowego partnera - Jozsefa Antalla seniora.

Po wojnie komunistyczne władze skazały Henryka Sławika na zapomnienie. Długie milczenie przerwał w 2003 roku Grzegorz Łubczyk książką "Polski Wallenberg. Rzecz o Henryku Sławiku".

W niniejszej książce Autor prezentuje biografię Henryka Sławika, wciąż dopełnianą i wzbogacaną przez nowe świadectwa i dokumenty. Relacjonuje też swoje wielostronne zabiegi, aby jego życie i czyny utrwalić w świadomości Polaków, Węgrów i mieszkańców różnych krajów świata, a jego postać wprowadzić do Panteonu Największych Polaków XX wieku.

Tytuł książki podyktowało niezwykłe życie i męczeńska śmierć Henryka Sławika w niemieckim obozie zagłady w Mauthausen (1944) - bohatera trzech narodów: polskiego, węgierskiego, żydowskiego.

Grzegorz Łubczyk: Henryk Sławik. Zapomniany Bohater Trzech Narodów. Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa, 2008.

Dlaczego (…) wiedza o Sławiku tak trudno przebija się do polskiej świadomości? [Grzegorz Łubczyk] powiedział, że Sławik zginął dwa razy. Raz zamordowany przez Niemców, drugi raz skazany na śmierć zapomnienia przez rodaków. Ja uważam, że ten drugi wyrok zapadał częściej. (…) polskie władze zaraz po wojnie nadały jednej z ulic w Katowicach imię Sławika; szybko jednak swą decyzję anulowały. Uświadomiono sobie, że Henryk Sławikchoć był socjalistą, to reprezentował nurt antykomunistyczny. Na dodatek, był przedstawicielem polskiego, emigracyjnego rządu londyńskiego, politycznego wroga polskich komunistów.

Nazwisko Sławika, wykreślone z polskiej historii, pojawiło się w 1968r. (…) W najbardziej czerwonym z reżimowych tytułów prasowych, w „Głosie Pracy”, opisano udział Sławika w zakładaniu sierocińca dla dzieci żydowskich w węgierskim miasteczku Vac. Niedługo potem wysłano telewizyjną ekipę na Węgry. Nakręcono film o pomocy Węgrów dla Polaków w czasie ostatniej wojny i przy okazji wspomniano o działalności prezesa Komitetu Obywatelskiego. To wówczas zarejestrowano bezcenną dziś rozmowę Jozsefem Antallem. Jednak wydźwięk publikacji prasowej i filmu telewizyjnego miał w owym czasie czytelny, polityczny kontekst. (…) Sławika rodacy znów skazali na niepamięć.

Upomnieli się o niego Żydzi. W aktach Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie jest teczka z napisem „Henryk Sławik”. W niej ślady pierwszych prób odpowiedniego uhonorowania prezesa Polskiego Komitetu Obywatelskiego w Budapeszcie. Pod koniec lat sześćdziesiątych ub. Wieku grupa wychowanków i Żydowski nauczyciel z sierocińca w Vac – Itak Bretler vel Bratkowski – opisali działalność Sławika i wnioskowali o uhonorowanie go medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Nie wiedzieli jednak o tragicznych losach swego wojennego opiekuna i wybawcy. Trudności z odnalezieniem jego śladów potęgował brak stosunków dyplomatycznych między Polską a Izraelem.

Niecałe dwadzieścia lat później kolejna próbę podjął inny Żyd, bliski współpracownik Sławika z Budapesztu, dr Zvi Henryk Zimmermann. Ten wybitny polityk i dyplomata izraelski, w drugiej połowie lat osiemdziesiątych XX w przeszedł na emeryturę. I wtedy jego idéefixe stało się upamiętnienie czynów Sławika. Ale i on natrafił na niebywałe trudności. Rozsyłał pisma do polskich konsulatów, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, polskich urzędów zajmujących się kombatantami. Nikt jednak nie słyszał o Henryku Sławiku. Wtedy wpadł na pomysł, by dać ogłoszenie do prasy. (…) Podziałało. Ze Śląska odezwała się najbliższa rodzina Henryka Sławika. Uroczystość pośmiertnego uhonorowania Sławika w Izraelu (…) jednak nie odbiła się żadnym echem w Polsce. Po upadku komunizmu etykietka socjalistycznego, przedwojennego działacza była nie do zaakceptowania. Henryk Sławik w niepodległej już Polsce znów został skazany na zapomnienie.

Zimmermann tego nie zrozumiał, ale też nie ustawał w walce o przywrócenie Sławika zbiorowej pamięci. (,,,) w 2001r spotkał Grzegorza Łubczyka, b. ambasadora Polski w Budapeszcie, wcześniej korespondenta polskiej prasy na Węgrzech. Postacią Sławika zainteresowali Polskie Radio, później mnie, Powstała duża audycja radiowa i telewizyjny reportaż mojego autorstwa. (…) W tym czasie Łubczyk zdążył napisać książkę o polskim Wallenbergu. (…)

Henryk Sławik powoli zajmuje należne mu miejsce w historii. Dzieło utrwalania pamięci jego czynów przejął po niedawno zmarłym Henryku Zimmermannie Grzegorz Łubczyk. Dzięki za wszystko jego staraniom szkoła w miejscu urodzenia Sławika nosi imię prezesa Komitetu Obywatelskiego w Budapeszcie; podobnie jak jeden z głównych placów w Katowicach. Film o polskim Wallenbergu był kilkakrotnie pokazywany w polskiej telewizji oraz wyświetlany na specjalnych pokazach w wielu miejscach w Europie, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.

Źródło: Fragment referatu wygłoszonego przez Marka Maldisa, reżysera filmu Henryk Sławik. Polski Wallenberg. Podczas Międzynarodowego Panelu Naukowego poświęconego Henrykowi Sławikowi, który odbył się w Wiedniu 18 października 2007r. [w] TEKI EDUKACYJNE IPN Polacy Ratujący Żydów w latach II wojny światowej. Warszawa, 2008. Materiały dla ucznia ss. 76,77, [drf: skróty]